Ruch a zdrowie – dlaczego brak i nadmiar ruchu prowadzą do bólu?

Bieganie jako naturalna forma ruchu wspierająca zdrowie i sprawność organizmu
Bieganie jako naturalny ruch

Ruch nie jest stylem życia. Jest warunkiem życia.

W medycynie obowiązuje bardzo prosta zasada: jeśli coś się nie rusza, sprawdzamy, czy jeszcze żyje. Oddychamy, bo żyjemy… Serce bije, bo żyjemy… Poruszamy się, bo żyjemy…

Dlatego ruch nie jest dodatkiem do zdrowia ani elementem „zdrowego stylu życia”. Jest jednym z podstawowych sygnałów, że organizm wciąż działa.

A mimo to bardzo często słyszę w gabinecie:  „Staram się żyć zdrowo. Jem w miarę dobrze, trochę się ruszam, czasem coś potrenuję”. Brzmi to rozsądnie. Problem polega na tym, że z biologicznego punktu widzenia ruch nie jest czymś, co dokłada się do zdrowia wtedy, gdy mamy na to czas i energię.

Bezczynność i nadmiar bodźców-dwa oddzielne problemy

Ruch to sygnał dla mózgu, że narządy, tkanki mają wejść w stan pobudzenia, a nie tylko trwać w bezruchu. Badania nad aktywnością fizyczną pokazują to bardzo jasno: osoby, które regularnie się poruszają, rzadziej chorują i rzadziej umierają przedwcześnie.

To fakt potwierdzony wieloma badaniami. 

Problem nie tkwi w samym bezruchu lub ruchu,  ale w dawce. Ponieważ bardzo łatwo przejść do uproszczenia: „skoro ruch jest zdrowy, to im więcej, tym lepiej”…ale organizm nie działa w ten sposób.

Homeostaza, czyli wewnętrzna równowaga

W praktyce widać dziś coraz częściej dwie skrajności, które prowadzą do podobnych konsekwencji. Z jednej strony bezruch – brak bodźca do podtrzymywania sprawności. Z drugiej strony nadmiar bodźców – zbyt intensywnych, zbyt częstych, bez odpowiedniej regeneracji. W obu przypadkach zaburzona zostaje homeostaza, czyli zdolność organizmu do utrzymania wewnętrznej równowagi mimo zmieniających się warunków. Przy bezruchu organizm stopniowo zawęża zakres regulacji. Nie dlatego, że coś się „psuje”, ale dlatego, że nie dostaje sygnału, że pełna gotowość jest potrzebna. Z czasem ciało zaczyna funkcjonować na mniejszych rezerwach. Gorzej toleruje obciążenia. Wolniej wraca do równowagi po wysiłku. Wtedy bardzo często pojawia się… ból.

Dlaczego ból manifestuje się inaczej u osób aktywnych i nieaktywnych?

U osób mało aktywnych pojawia się on dlatego, że organizm działa na bardzo wąskim marginesie tolerancji. Brakuje bodźców, które podtrzymują sprawność tkanek do obciążenia i adaptacji. W takiej sytuacji nawet niewielkie obciążenie – dłuższe siedzenie, spacer, nagły wysiłek, może być dla organizmu zbyt dużym wyzwaniem. Ból jest wtedy informacją, że ciało nie ma rezerw, żeby poradzić sobie z czymś, co teoretycznie powinno być neutralne. U osób aktywnych mechanizm jest inny. Tutaj ból nie wynika z braku ruchu, ale z tego, że tempo i intensywność bodźców przekraczają zdolność organizmu do powrotu do równowagi. Ciało jest trenowane i eksploatowane, ale nie zawsze ma czas, żeby domknąć proces regeneracji. Ból pojawia się zwykle po wysiłku, rano po przebudzeniu, kiedy pierwsze kroki sprawiają ból,  jest to sygnał, że regeneracja przestaje nadążać.

W obu przypadkach ból nie jest złym objawem, ani „wadą organizmu”.  Jest informacją, że równowaga

została naruszona – tylko z różnych powodów. 

I właśnie dlatego tak łatwo go zignorować. U jednych dlatego, że „przecież prawie nic nie robię”. U drugich dlatego, że „przecież ćwiczę regularnie”.

Adaptacja – czyli jak organizm reaguje na ruch?

A tymczasem kluczowy jest nie sam ruch, lecz to, czy organizm jest w stanie się do niego zaadaptować. Każdy bodziec ruchowy celowo wytrąca ciało z homeostazy. To konieczne.
  • Układ krążenia dostaje impuls do sprawniejszego transportu tlenu i energii.
  • Mięśnie uczą się generować siłę i stabilność.
  • Tkanki przygotowują się na obciążenia.
  • Układ nerwowy doskonali kontrolę ruchu i reakcję na stres.
Po bodźcu organizm powinien wrócić do równowagi na nieco wyższym poziomie niż wcześniej. Na tym polega adaptacja. Jeśli jednak kolejne bodźce pojawiają się zbyt szybko,  proces się nie domyka. Ciało pozostaje w stanie ciągłego pobudzenia. Rezerwy są zużywane szybciej , niż zdążą się odbudować. Przez jakiś czas da się funkcjonować „na kredyt”. Do momentu, aż ten kredyt się kończy. I właśnie w tym miejscu adaptacja zaczyna mieć większe znaczenie.

Dlaczego adaptacja ma wpływ na długowieczności?

Z biologicznego punktu widzenia długowieczność nie oznacza po prostu żyć długo. Oznacza jak długo organizm jest w stanie utrzymać zdolność do adaptacji. Dopóki ciało potrafi reagować na bodźce i wracać do równowagi i odbudowywać rezerwy, dopóty pozostaje funkcjonalne.

Nie idealne….ale sprawne.

Ten proces zaczyna się bardzo wcześnie. Aktywność fizyczna w dzieciństwie i młodości buduje kapitał adaptacyjny – zdolność tkanek, mięśni i układu nerwowego do tolerowania obciążeń i powrotu do równowagi.

Jeśli tego bodźca przez lata brakuje, organizm wchodzi w dorosłość z mniejszą rezerwą. To nie jest wyrok. Ale to fakt, który wpływa na tempo późniejszych zmian.

Co możesz z tym zrobić?

Dobra wiadomość jest taka, że adaptacja działa zawsze. Można ją odbudowywać i warto ją rozwijać także później. Trzeba tylko pamiętać, że im później zaczynasz, tym mniejszy jest margines błędu. Dlatego ruch musi być nie tylko regularny, ale też świadomie dawkowany.

Z mojej perspektywy pracy z pacjentami, fizjoterapia nie polega na „leczeniu bólu”.

Polega na sprawdzeniu, czy ciało jest w stanie adaptować się do ruchu i bezruchu, bo to jest istota problemu. Ból można łatwo zniwelować, zamaskować tabletkami, rolując, rozciągając, masują …ale w większości przypadków to jest pozorna pomoc. Leczenie zaczyna się wtedy kiedy dobieramy odpowiednie obciążenia, nie chodzi o ciężar, ale dawkę ruchu, która jest odpowiednia dla danego pacjenta, dzięki której staje się bardziej odporny na przeciążenia. Bo ruch działa tylko wtedy, gdy organizm jest w stanie go udźwignąć. Aktywność fizyczna pozostaje jednym z najsilniejszych narzędzi wpływających na zdrowie i długość życia.

Ale nie działa automatycznie.

Działa wtedy, gdy organizm ma warunki, żeby się adaptować – dzień po dniu, bez cofania się i bez ciągłych przerw na kontuzje. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak ruch wpływa na zdrowie i długość życia, warto zajrzeć do tego przeglądu badań:
Malm C., Jakobsson J., Isaksson A. (2019). Physical Activity and Sports — Real Health Benefits.
https://doi.org/10.3390/sports7050127

Jeśli chcesz pójść krok dalej?

Ten tekst nie jest po to, żeby do czegokolwiek przekonywać. Ma pomóc zrozumieć, jak działa ciało i dlaczego czasem przestaje Cię słuchać. Jeśli po jego przeczytaniu masz poczucie, że coś z tego dotyczy Ciebie, a chciał(a)byś dowiedzieć jak ten problem rozwiązać, możesz  umówić się na konsultację.

Fizjoterapeuta Paweł Szczygieł – autor wpisu na blogu FizjoBox

Autor wpisu – Paweł Szczygieł

Jestem fizjoterapeutą. Przez lata pracowałem w sporcie,  z zawodnikami paraolimpijskimi. Na co dzień pomagam ludziom wracać do sprawności – po kontuzjach, przeciążeniach albo po prostu wtedy, gdy ciało przestaje działać tak, jak kiedyś. Interesuje mnie długowieczność rozumiana bardzo praktycznie: jako sposób życia, który pozwala być sprawnym, odpornym i samodzielnym przez długie lata. Bez skrótów, bez obietnic „szybkiej naprawy”, za to z uważnością na to, jak naprawdę działa organizm.