Terapia TECAR dla sportowców – kiedy pomaga, a kiedy nie?

„Boli, ale dam radę” — to zdanie słyszę w gabinecie najczęściej. Mówi je zwykle ktoś, kto trenuje regularnie. Ktoś, kto przez kilka tygodni ignorował sygnał. I przychodzi dopiero wtedy, gdy ból zaczyna dyktować, co wolno robić na treningu, a czego nie.

Terapia TECAR najczęściej pomaga właśnie takim osobom. Nie na sam początek dolegliwości — dopiero wtedy, gdy zwykły odpoczynek przestał wystarczać. W artykule wyjaśnia, jak działa, pokazuje, co mówią badania na sportowcach i mówię wprost, czego ta metoda nie zrobi za Ciebie.

Dlaczego przeciążone ścięgno nie goi się jak zwykła rana

Skaleczenie skóry goi się w kilka dni. Skóra ma gęstą sieć naczyń krwionośnych, więc regeneruje się szybko. Ścięgna i więzadła zbudowane są inaczej. Mają być sztywne i wytrzymałe, więc natura dała im minimalne ukrwienie. To dobre rozwiązanie do przenoszenia siły. Fatalne do regeneracji.

Kiedy taka tkanka jest przeciążona przez kilka tygodni, wchodzi w stan degeneracyjny. Fizjoterapeuci nazywają to zmianami degeneracyjnymi. Pacjenci mówią po prostu: „ból, który nie mija”. To już nie jest ostre zapalenie, to tkanka, która przestała się przebudowywać i brakuje jej krwi, żeby ruszyć z naprawą.

Dlatego tydzień przerwy zwykle daje ulgę. A powrót do treningu w tym samym tempie nawrót bólu. Zmienił się tylko poziom dyskomfortu, stan tkanki pozostał ten sam.

Co faktycznie dzieje się pod elektrodą i dlaczego to ma leczyć?

Terapia TECAR wykorzystuje prąd o wysokiej częstotliwości. W odróżnieniu od żelu rozgrzewającego, ciepło nie powstaje na powierzchni skóry. Powstaje kilka centymetrów głębiej – dokładnie w tkance, którą chcemy pobudzić. To różnica, którą czuć: ciepło narasta od środka, nie od zewnątrz.

To wewnętrzne ciepło rozszerza naczynia krwionośne. Przyspiesza przepływ krwi w miejscu, które było go pozbawione. W praktyce oznacza to więcej tlenu i więcej składników odżywczych. Więcej komórek naprawczych, które docierają tam, gdzie przez tygodnie brakowało ich najbardziej.

Zabieg prowadzę w dwóch trybach. Jeden pracuje płycej – na mięśniach i powięziach. Drugi sięga głębiej, do ścięgien, więzadeł i przyczepów kostnych. To tam, u osoby trenującej, najczęściej rodzi się problem.

Dla kogo terapia Tecar jest pomocna?

Sportowcy z przewlekłym bólem pachwiny

W 2025 roku przebadano zawodników z przewlekłym bólem pachwiny związanym z przywodzicielami. To badanie mówi wprost do każdego, kto gra w piłkę, uprawia sporty walki. To kontuzja znana z tego, że potrafi ciągnąć się całymi sezonami i nie reagować na standardowe leczenie. Grupa, która otrzymała terapię TECAR, wypadła lepiej niż grupa kontrolna. Lepszy wynik dotyczył bólu, siły, ruchomości i kwestionariusza oceniającego funkcję sportową.

Bark, który się nie rusza

Badanie z 2025 roku objęło pacjentów z zamrożonym barkiem. To jedno z najtrudniejszych do leczenia rozpoznań w fizjoterapii – poprawę mierzy się tam w miesiącach, nie tygodniach. Część pacjentów oprócz standardowej rehabilitacji otrzymała terapię TECAR. Ta grupa odzyskała większy zakres ruchu. Zgłaszała też mniej bólu niż grupa prowadzona samą rehabilitacją.

Ból krzyża – i wniosek ważniejszy niż same wyniki

W badaniu z 2023 roku porównano dwie grupy z przewlekłym bólem krzyża. Jedna otrzymywała samą terapię manualną. Druga – terapię manualną razem z TECAR. Druga grupa osiągnęła lepsze wyniki.

Żadne z tych badań nie testowało TECAR jako samodzielnego leczenia. Wszystkie sprawdzały go jako dodatek do fizjoterapii. To jedyny sposób, w jaki warto o tej metodzie myśleć.

Przegląd systematyczny podsumowujący dotychczasowe badania ocenia dowody jako obiecujące. Wciąż jednak niejednorodne pod względem metodologii. To nie jest poziom dowodów, jaki mamy na przykład dla treningu oporowego w tendinopatiach. Mówimy o tym uczciwie – zamiast zalecać terapię Tecar jako rozwiązanie na wszystko.

Jak to wygląda w praktyce – biegacz ze ścięgnem, które nie chciało odpuścić

Poniższy opis to typowego pacjenta:

Mężczyzna po trzydziestce, biegacz amatorski, przygotowuje się do swojego pierwszego maratonu. Cztery miesiące przed startem zaczyna czuć ból ścięgna Achillesa – najpierw tylko na rozgrzewce, potem także w trakcie biegu, w końcu również następnego dnia po treningu.

Robi to, co robi większość: odpuszcza na tydzień, ból cichnie, wraca do biegania – i po dwóch, trzech treningach ból jest z powrotem. Ten cykl powtarza się trzykrotnie, zanim trafia do gabinetu. Do maratonu zostały sześć tygodni.

Badamy go i co wykazało badanie?

Badanie wykazało pogrubienie i podrażnienie środkowej części ścięgna Achillesa – klasyczny obraz przeciążeniowej tendinopatii. Do tego osłabiona łydka po stronie bolącej i wyraźnie ograniczona ruchomość w stawie skokowym. Nic dramatycznego, można to wyleczyć odpowiednim treningiem oraz terapią Tecar.

Dlaczego akurat Winback, a nie sama terapia manualna

Przy świeżym przeciążeniu terapia manualna zwykle wystarcza. Tu nie wystarczała – ścięgno było podrażnione od miesięcy, słabo ukrwione i zbyt sztywne, żeby od razu znieść program obciążający, który jest fundamentem leczenia tendinopatii. Ręce terapeuty nie sięgają tak głęboko i nie grzeją tkanki od środka.

Winback dołaczyłem właśnie po to: żeby poprawić ukrwienie i zmiękczyć tkankę na tyle, by dało się bezpiecznie wprowadzić obciążenie. TECAR nie był tu głównym leczeniem – był tym, co otworzyło drogę do reszty planu.

Plan i czas

Pierwsze trzy tygodnie: terapia TECAR i praca manualna, dwa razy w tygodniu, sześć wizyt. Równolegle – na tyle, na ile pozwalał ból – program stopniowego obciążania łydki i ścięgna, kontynuowany samodzielnie w domu między wizytami.

Bieganie bez bólu wróciło w piątym tygodniu, na krótkich, kontrolowanych dystansach. Pełny powrót do treningów – w dziewiątym. Do martaonu nie udało się przygotować pacjenta, musiał zmienić termin i pobiegł w kolejnym maratonie.

To nie jest historia o cudzie w dwa tygodnie. Jest o tym, że przewlekłe przeciążenie da się cofnąć – pod warunkiem właściwej diagnozy, odpowiedniej kolejności działań i cierpliwości, której na starcie zwykle nikt nie chce słyszeć.

Dlaczego akurat sportowcy pytają o tę terapię najczęściej

Zero przestoju. Po zabiegu nie ma zaleceń typu „proszę oszczędzać przez kilka dni”. Wychodzisz z gabinetu i możesz iść na trening tego samego dnia. To rzadkość wśród zabiegów fizykalnych.

Praca w ruchu, nie tylko na leżance. Terapeuta może prowadzić zabieg, gdy Ty wykonujesz ruch, który normalnie boli – przysiad, wykrok, uniesienie ręki nad głowę. Tkanka uczy się znosić obciążenie dokładnie w takich warunkach, w jakich potem będzie pracować na treningu.

Efekt widoczny od razu, nie dopiero po serii. Większość osób czuje różnicę w ruchomości jeszcze na tym samym zabiegu. To nie znaczy, że problem zniknął. Ale otwiera okno, w którym łatwiej wprowadzić właściwe ćwiczenia – a to one dają trwały efekt.

Sprzęt zbudowany do tego zadania. Pracujemy na aparacie marki Winback. Jest obecna w klubach sportowych i w opiece nad zawodnikami – ludźmi, dla których tydzień przerwy to wymierna strata formy i miejsca w składzie.

Jak wygląda wizyta krok po kroku

Terapeuta nakłada na skórę krem przewodzący. Prowadzi po niej elektrodę, cały czas ją przesuwając. W praktyce przypomina to głęboki, spokojny masaż, w trakcie którego narasta przyjemne ciepło. Nie ma kłucia ani impulsów do znoszenia. Jeśli ciepło robi się nieprzyjemne, mówisz o tym i moc zostaje zmniejszona — kontrolę masz przez cały czas.

Sam zabieg trwa od 15 do 45 minut, zależnie od wielkości leczonego obszaru. Po wyjściu z gabinetu nie obowiązują żadne ograniczenia.

Ile sesji naprawdę potrzeba

Przy świeżym przeciążeniu, zdiagnozowanym wcześnie, zwykle wystarcza 3–5 zabiegów w tempie dwóch tygodniowo. Przy dolegliwości ciągnącej się miesiącami seria bywa dłuższa — od 6 do 10 sesji. Pojedynczy zabieg to 200–260 zł, zależnie od czasu trwania i wielkości obszaru – pełny cennik znajdziesz tutaj.

Trzymamy się jednej zasady niezależnie od tego, jak bardzo komuś zależy na szybkim powrocie: jeśli po czterech zabiegach nie widać poprawy, nie proponujemy kolejnych w ciemno. Wracamy wtedy do badania. Szukamy, co faktycznie podtrzymuje ból – bo najczęściej rozwiązaniem nie jest sam aparat, tylko zmiana w diagnozie.

Czego ta terapia nie zrobi – i dlaczego to ważne, żeby to wiedzieć

  • Nie zbuduje wytrzymałości ścięgna za Ciebie. To robi stopniowe, kontrolowane ćwiczenia TECAR tylko otwiera do tego drogę.
  • Nie skoryguje błędu w planie treningowym. Jeśli przyczyną jest zbyt szybki wzrost objętości albo brak dni regeneracyjnych, ból wróci. Może później, ale wróci.
  • Nie zastąpi diagnostyki przy poważnym uszkodzeniu. Przy podejrzeniu zerwania ścięgna czy więzadła potrzebne jest badanie lekarskie, czasem obrazowe.
  • Nie wskaże Ci przyczyny, jeśli leży ona gdzie indziej. Ból kolana bywa efektem słabego biodra. Tego aparat nie sprawdzi – sprawdza to badanie fizjoterapeutyczne.

Kiedy terapii TECAR nie stosujemy

  • w ciąży
  • u osób z rozrusznikiem serca lub innym implantem elektronicznym
  • w miejscu aktywnej infekcji, przy gorączce lub zaczerwienieniu skóry
  • w chorobie nowotworowej i w trakcie leczenia onkologicznego
  • przy zakrzepicy żył głębokich
  • w miejscu świeżej rany lub uszkodzonej skóry
  • przy zaburzeniach czucia w okolicy zabiegu

Dlatego pierwsza wizyta zawsze zaczyna się od wywiadu i badania. Nie od włączenia aparatu.

Nasze podejście w FizjoBox

Badanie przed zabiegiem, nie zamiast niego. Sprawdzamy zakres ruchu, siłę, wzorzec poruszania się. Sprawdzamy też, co dzieje się w sąsiednich stawach. Dopiero to pokazuje, czy TECAR ma w Twoim przypadku ma sens.

Terapia łączona, nie pojedynczy zabieg. W zależności od tego, co pokaże badanie, dokładamy terapię manualną. Przy przewlekłych zapaleniach ścięgien — falę uderzeniową. Dokładnie takie połączenia sprawdzały badania przywołane wyżej.

Ćwiczenia jako ostatni, decydujący krok. Tkanka rozluźniona i lepiej ukrwiona to dopiero okazja do pracy. Bez ćwiczeń, które ją wykorzystają, efekt zabiegu wygasa po kilku tygodniach.

Pracujemy na aparacie Winback. Doświadczenie w pracy z zawodnikami zdobywaliśmy przy współpracy z kadrą paraolimpijską. Z ludźmi, dla których „poczekajmy miesiąc i zobaczymy” nigdy nie było opcją. Osobom wracającym do pełnych obciążeń proponujemy TECAR jako element szerszego planu w ramach fizjoterapii sportowej.

Kiedy warto się zgłosić

Ból ścięgna, pachwiny albo barku trwa dłużej niż trzy–cztery tygodnie? Wraca za każdym razem, gdy zwiększasz obciążenie treningowe? To już nie jest sprawa dla kolejnego tygodnia odpoczynku. To sygnał, że tkanka utknęła w miejscu — i że warto sprawdzić, dlaczego.

Sprawdź, czy Winback pomoże w Twoim przypadku – umów pierwszą wizytę przez Booksy. Na pierwszą wizytę wybierz badanie – dowiesz się wtedy, czy Twój problem faktycznie tego wymaga.

Więcej szczegółów jak wyglada zabieg i ceny znajdziesz na stronie terapii TECAR Winback, a pozostałe usługi w cenniku.

Bibliografia

  1. Nazari S, i wsp. The effects of TECAR therapy on pain, range of motion, strength and subscale of HAGOS questionnaire in athletes with chronic adductor related groin pain: a randomized controlled trial. BMC Musculoskelet Disord. 2025;26(1):76. pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/39833747
  2. Uzun Ö, i wsp. Impact of TECAR therapy on pain and function in adhesive capsulitis: a randomized controlled trial. Lasers Med Sci. 2025;40(1):231. pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/40389679
  3. Kasimis K, i wsp. Short-Term Effects of Manual Therapy plus Capacitive and Resistive Electric Transfer Therapy in Individuals with Chronic Non-Specific Low Back Pain: A Randomized Clinical Trial. Medicina (Kaunas). 2023;59(7):1249. pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/37512085
  4. Beltrame R, i wsp. Capacitive and resistive electric transfer therapy in rehabilitation: a systematic review. Int J Rehabil Res. 2020;43(4):291-298. pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/32909988

– wp:paragraph –>

Autor artykułu –

Paweł Szczygieł 

Paweł Szczygieł – fizjoterapeuta, FizjoBox Warszawa

Jestem fizjoterapeutą. Przez lata pracowałem w sporcie, z zawodnikami paraolimpijskimi. Na co dzień pomagam ludziom wracać do sprawności – po kontuzjach, przeciążeniach albo po prostu wtedy, gdy ciało przestaje działać tak, jak kiedyś. Interesuje mnie długowieczność rozumiana bardzo praktycznie: jako sposób życia, który pozwala być sprawnym, odpornym i samodzielnym przez długie lata. Bez skrótów, bez obietnic „szybkiej naprawy”, za to z uważnością na to, jak naprawdę działa organizm.

WhatsApp Zadzwoń E-mail Umów wizytę